MĘCZENNICY Z BEREZWECZA

We środę, 12 czerwca 2019 r. zostały pobłogosławione w naszym kościele parafialnym medaliony ku czci trzech błogosławionych kapłanów męczenników z Berezwecza. Warto przypomnieć ic życiorysy. Zapraszamy do lektury artykułu, autorstwa Księdza Profesora Tadeusza Krahela,

 
 
Ks. Tadeusz Krahel Błogosławieni Męczennicy z Berezwecza 

W dniu 4 marca wypada uroczystość św. Kazimierza, patrona naszej białostockiej metropolii.

W tym dniu także obchodzimy rocznicę męczeńskiej śmierci trzech naszych kapłanów:

Władysława Maćkowiaka, Stanisława Pyrtka i Mieczysława Bohatkiewicza, wyniesionych

do chwały ołtarzy przez Ojca Świętego Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do Ojczyzny

w 1999 r. Ci Kapłani - Męczennicy dali nam piękny przykład wierności Chrystusowi

i służby swoim parafianom. Ich pełne poświęcenia życie i męczeńską śmierć trzeba

przypominać. Trzeba także dziękować Bogu za ich świadectwo wiary i przez

ich wstawiennictwo wypraszać u Ojca niebieskiego potrzebne dla nas łaski.

Był wczesny ranek 4 marca 1942 r. Z więzienia w Głębokiem żandarmi niemieccy

z policjantami białoruskimi wyprowadzają więźniów przeznaczonych do rozstrzelania

w Berezweczu. Konie do sań zakładają - z nakazu Niemców - więźniowie Antoni Jarocki

i Justyn Rydziko, którzy ze szczególnym bólem patrzą na swoich duszpasterzy z

 Ikaźni, ks. proboszcza Władysława Maćkowiaka i wikariusza Stanisława Pyrtka.

Na początku grudnia 1941 r., gdy uwięziono tych kapłanów w Brasławiu,

ci parafianie jeździli do władz niemieckich prosić o zwolnienie ich duszpasterzy.

Za to razem z paroma innymi parafianami znaleźli się w więzieniu, najpierw w Brasławiu

a potem w Głębokiem. Teraz ze łzami w oczach żegnają swoich kapłanów oraz

ks. Mieczysława Bohatkiewicza. Księża ci pocieszają ich: "Nie płaczcie!

Nasza śmierć przyniesie wam uwolnienie". Razem z trzema kapłanami

wywieziono do lasku Borek koło Berezwecza jedną Żydówkę i kilku Rosjan.

Tam wszyscy zostali rozstrzelani. Przekazuje się, że księża zginęli z okrzykiem

na ustach: "Niech żyje Chrystus Król!" Parafianie natomiast następnego dnia

zostali zwolnieni z więzienia.

Tych trzech duszpasterzy - męczenników łączyło wielkie umiłowanie kapłaństwa

i gorliwa praca dla Kościoła i Ojczyzny. Pracowali na północnych kresach

przedwojennej Polski, w powiecie brasławskim. Każdy z nich pochodził z innych

stron kraju i miał niełatwą drogę do kapłaństwa.

Ks. Maćkowiak urodził się w Sytkach, parafii Drohiczyn nad Bugiem w 1910 r.

Gdy nie przyjęto go do seminarium w Pińsku, udał się do Wilna, gdzie studiował

i w Seminarium Duchownym i na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana

Batorego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1939 r. w Wilnie. Latem tego roku skierowany

został do pracy w Ikaźni w charakterze wikariusza. Po wybuchu wojny musiał pełnić

obowiązki proboszcza, liczącej ponad 4500 wiernych, tej parafii. We wrześniu

1941 r., już w czasie okupacji niemieckiej, Arcybiskup Romuald Jałbrzykowski

przysłał mu do pomocy wikariusza, ks. Stanisława Pyrtka.

Ks. Pyrtek pochodził z gór. Urodził się w 1913 r. w Bystrej Podhalańskiej, parafii

Jordanów. Do Seminarium Duchownego do Wilna dlatego trafił, że nie przyjęto go

do seminarium w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1940 r. w Wilnie.

Pracował przez rok w parafii Dukszty Pijarskie koło Wilna, a następnie w Ikaźni

na Brasławszczyźnie, gdzie obowiązki proboszcza pełnił rok starszy kolega ks. Maćkowiak.

Pracowali bardzo gorliwie, z wielkim poświęceniem dla swoich parafian.

Szczególną troską otoczyli dzieci i młodzież. Za nauczanie dzieci religii został

wydany na nich wyrok śmierci, o czym zostali potajemnie ostrzeżeni. Radzili

się Arcybiskupa Jałbrzykowskiego, co mają w takiej sytuacji zrobić.

Ten decyzję zostawił ich kapłańskiemu sumieniu. Nie uciekli, by ratować swoje życie.

Pozostali z parafianami.

3 XII 1941 r. gestapo aresztowało ks. Maćkowiaka, a następnego dnia i wikariusza,

ks. Pyrtka, gdy pojechał do Brasławia ratować swego proboszcza. Umieszczono

ich w więzieniu w Brasławiu, skąd przed Bożym Narodzeniem 1941 r. wywieziono

do więzienia w Głębokiem. Tu w drugiej połowie stycznia 1942 r. dołączono

do nich ks. Mieczysława Bohatkiewicza. Ten był kapłanem diecezji pińskiej, ale w

 czasie wojny pracował głównie na terenie Archidiecezji Wileńskiej. Z tej diecezji

też pochodził. Urodził się bowiem w 1904 r. w Krykałach, parafii Duniłowicze,

niedaleko od Głębokiego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1933 r. w Pińsku.

Pracował najpierw w Drohiczynie, następnie w Łunińcu, a po wybuchu wojny

przeniósł się do Archidiecezji Wileńskiej i pracował jako proboszcz parafii Pelikany.

Wszędzie pracował z wielkim poświęceniem. Znany był z pięknych i odważnych

kazań oraz z wielkiej troski o najbiedniejszych. W listopadzie 1941 r. udał się do

pracy do Dryssy za Dźwiną (obecnie Wierchniedwinsk). Pracował tu krótko,

gdyż już 16 I 1942 r. został aresztowany przez gestapo i umieszczony w więzieniu

w Głębokim.

Z więzienia tych trzech kapłanów przeniesiono do szpitala, skąd mieli okazję

uciec, ale nie skorzystali z propozycji, aby nie narazić innych na więzienie

lub śmierć. Ks. Piotr Bartoszewicz, który jako wikariusz głębocki odwiedzał

i spowiadał księży w szpitalu opowiadał, że najpierw oni bardzo bali się śmierci.

Później, na dwa dni przed rozstrzelaniem, jak opowiadał: "Byłem zdumiony ich

spokojem. Kiedy spowiadałem - podziwiałem ich pokój ducha i radość nawet

wewnętrzną z tej świadomości, że oni idą na śmierć. Wkrótce położą życie za wiarę".

W przeddzień egzekucji umieszczono kapłanów w celi śmierci. Oni w nocy odprawili

na podstawie opowiadań wspomnianych już parafian, J. Rydziko i A. Jarockiego,

brewiarzy, podali je osobom z sąsiedniej celi, która była przepierzona, ale nie

do sufitu. Brewiarze te widziałem i czytałem notatki na nich poczynione.

Jak przypominam sobie, obaj księża [z Ikaźni] napisali, że idą na śmierć za

nauczanie religii".

Rzeczywiście ks. Pyrtek te słowa na kilka godzin przed rozstrzelaniem napisał w 

celi śmierci w swoim brewiarzu. Pisał bowiem: "Kochany Tatusiu i Drogie Rodzeństwo.

Te kilka godzin dzieli mnie od śmierci niczem nie zasłużonej. Obowiązkiem kapłana

jest złożyć i tę ofiarę za Chrystusa. GINĘ ZA NAUCZANIE RELIGII. Nie płaczcie

ani się smućcie po mnie, idę do Mamusi i tam wszyscy się spotkamy (...)"

Ks. Maćkowiak w swoim brewiarzu napisał do Arcybiskupa Jałbrzykowskiego:

"Idę złożyć ostatnią ofiarę z życia. Za trzy godziny stanę przed Panem...

Cieszę się, że Bóg mnie wybrał, a nade wszystko, że dodaje łaski i sił, bo

wszyscy trzej jesteśmy spokojni". Natomiast ks. Bohatkiewicz na kartkach

brewiarza, który się zachował do dziś, napisał do rodziny: "Idę dzisiejszą

noc na śmierć, ja i moi konfratrzy z Ikaźni. Idę spokojnie i mam w Bogu

nadzieję, że moje cierpienia i krew wysłużą mi zbawienie..." Kończył swoje

pożegnanie słowami "Niech żyje Chrystus Król!"

Z tymi słowami na ustach trzej kapłani oddali swe życie w lasku koło Berezwecza.

Nie można tu pominąć daty śmierci. Wybór dnia 4 marca na egzekucję może

świadczyć o chęci okazania przez hitlerowców wzgardy dla wiary katolickiej,

dla kapłanów i wiernych tamtych ziem. Być może tę datę zbrodniarze

wybrali celowo. Był to bowiem dzień uroczystości św. Kazimierza, patrona

prowincji kościelnej wileńskiej, bardzo czczonego na tych terenach.

Trzeba podkreślić, że wśród kapłanów Archidiecezji Wileńskiej oraz wiernych

parafii Ikaźń i Pelikany od chwili śmierci tych kapłanów panowało przekonanie,

że ich śmierć była męczeństwem za wiarę. Nic więc dziwnego, że dołączeni

zostali oni do procesu męczenników Kościoła w Polsce z okresu II wojny

światowej i ogłoszeni przez Ojca Świętego Jana Pawła II błogosławionymi.

Po beatyfikacji obserwuje się rozwój kultu błogosławionych męczenników:

ks. Władysława, ks. Stanisława i ks. Mieczysława. Są dane o łaskach,

otrzymanych za ich wstawiennictwem, obierają ich za swoich patronów.

W Jordanowie, rodzinnej parafii ks. Pyrtka, ogłoszono go - za zgodą

kard. Franciszka Macharskiego - patronem katechetów. W Kazimierzu Dolnym

już zbudowano ołtarz w kościele z obrazem ks. Maćkowiaka. Podobny

ołtarz ma być w katedrze w Drohiczynie. Natomiast na naszym białostockim

gruncie szczególnym miejscem kultu Błogosławionych Męczenników

z Berezwecza będzie kościół Zmartwychwstania Pańskiego, budowany

przez ks. prałata Tadeusza Krawczenkę na wzór zburzonego przez

sowietów kościoła w Berezweczu. Seminarium Duchowne w Białymstoku

uczciło swoich absolwentów - męczenników kompozycją rzeźb Błogosławionych

w ogrodzie seminaryjnym.

 [1] 

Powrót

Święta

Piątek, I Tydzień Adwentu
Rok A, II
Dzień Powszedni albo wsp. św. Mikołaja, biskupa